Linie lotnicze

czwartek, 15 listopada 2007
Wizzair to typowy przedstawiciel tanich linii - nowego trendu w lotnictwie pasażerskim, trendu zapoczątkowanego przez Ryanair. Z założenia miało być tanio, miło i przyjemnie ..... a wyszło jak zawsze - czyli inaczej. Historia Wizzair'a sięga roku 2003, kiedy garstka sześciu ludzi zadecydowała o powołaniu do życia kolejnych tanich linii lotniczych. Dość nieszczęśliwie wybrano nazwę Wizzair, od angielskiego to whiz czyli świszczeć, lub poruszać się ze świstem. Nikt nie pofatygował się chyba sprawdzić, że to take a whiz w angielskim oznacza zwyczajnie odlać lub wylać się a mówiąc eufemistycznie dokonać aktu urynacji. I am taking a whiz i I am taking Wizzair brzmią chyba nazbyt podobnie i skojarzenie dla każdego anglofona musi być jednoznacze. Kolorystka Wizzaira od początku wydawała mi się nijaka, lecz po 4 latach stwierdzam, że kiczowate połączene różnych odcieni fioletu ma w sobie coś z marketingowego geniuszu - niesłychanie wyróżnia flotę airbusów węgierskiego przewoźnika na tle innych samolotów. Wizzaira nie sposób pomylic z żadnymi innymi liniami!
za złotówkę, za złotówkę, za złotówkę
Po raz pierwszy Wizzair wzbił się w powietrze z Katowic 19 maja 2004 roku. Od tego momentu możemy obserwować i podziwiać bardzo ekspansywną politykę młodych linii, które w mgnieniu oka monopolizują kolejne europejskie rynki tanich przewoźników. Najlepszym dowodem ekspansywności Wizzaira jest niedawno złożone zamówienie na ... bagatela 50 nowych airbusów.
za złotówkę, za złotówkę, za złotówkę
Lot Wizzairem nie należy do doznań typu metafizycznego. Marsz po płycie lotniska z własnym tobołkiem w ręku w towarzystwie amatorów spożywania piwa na wysokości przelotowej i widok pasażerów konsumujących własne kanapki i kiełbasy w fotelu obok jakoś nie przystaje do tradycyjnej XX-wiecznej elegancji podniebnych podróży. To nie moja bajka i nie moja estetyka przemieszczania przestworzy. Wizzair oferuje oczywiście własną kuchnię, przekąski i napoje - na przykład zestaw śniadaniowy - filiżankę kawy z rogalikiem za bagatela ok 20 PLN - cenę kilkanaście razy przekraczającą cenę biletu z Gdańska do Luton (sic!), którą epatują wszystkie foldery i rekalmy węgierskiego przewoźnika. Pierwszy wniosek jest oczywisty - tanie linie mają najdroższą kuchnię! a kolejny jest taki, że za cenę śniadaniowego rogala można teoretycznie kupić 20 biletow na trasie Polska - Anglia. Teoretycznie, bo kupno osławionego biletu za złotówkę jest tak samo prawdopodone jak spotkanie jest królewskiej mości Elżbiety II na pokładzie fioletowego airbusa.
Trzy lata temu wybraliśmy się z żoną do Londynu właśnie Wizzairem i szczęśliwie kupilismy w promocji 4 bilety po 1 PLN - 2 tam i 2 z powrotem za łaczną kwotę ..... 535 PLN. Jak widać w węgierskich szkołach uczą innej tabliczki mnożenia.
za złotówkę, za złotówkę, za złotówkę
Wejście Wizzaira, Ryanaira, Virgin Blue, Air Berlin, Air Polonii (niech jej ziemia lekką będzie) i innych tanich przewoźników definitywnie zakończyło jeden, a zaczęło inny etap w lotnictwie pasażerskim: zakończył się etap eleganckiej, celebrowanej podróży, przeżycia w pewnym sensie metafizycznego, ze szczyptą snobizmu, dostojności a nawet patosu, a rozpoczęła się wulgarna bitwa w której jakości próżno szukać, a której celem nadrzędnym jest wypromowanie przelotu za 1 EURO, 1 PLN czy nawet za darmo plus opłaty lotniskowe ma się rozumieć :). Wielką zaletą tanich linii jest upowszechnienie latania i sprawienie, że stało sie ono dostępne dla dosłownie każdego, z drugiej strony nastąpiła niesłychana wulgaryzacja podróży samolotem. Widok Barta Simpsona z puszką piwa w jednej ręce a kiełbasą w drugiej na pokładzie fioletowego samolotu na pewno nie przyśniłby się w najbardziej koszmarnych snach prekursorom lotów komercyjnych - pasażerom Zeppellinów ...

środa, 14 listopada 2007

Złośliwi twierdzili, że SABENA to angielski skrót od Such A Bad Experience Never Again. W rzeczywistości nazwa upadłych belgijskich linii lotniczych to akronim pochodzący od Societe Anonyme Belge d'Exploitation de la Navigation Aerienne. Belgijski przewoźnik powstał 23 maja 1923 roku jako nastepca belgijskich narodowych linii lotniczych SNETA, a pierwszy komercyjny lot Sabeny odbył się 1 kwietnia 1924 roku na trasie Rotterdam-Bruksela-Strasbourg. Początki Sabeny były w dużej mierze związane są z afrykańską kolonią Belgii – Kongo. Część funduszy na powstanie linii pochodziło od belgijskich kolonizatorów, którzy po upadku firmy lotniczej LARA stracili jedynego operatora na czarnym lądzie i oczekiwali, że nowy narodowy przewoźnik wypełni tę lukę. I tak oto od roku 1924 Sabena zaczęła swoją afrykańską przygodę, latając między najważniejszymi miastami w Kongo.

kolonialne korzenie SABENY

Źródło: http://www.congoposte.be/posteaerienne.htm

Lata 30 to dynamiczny rozwój belgijskiego przewoźnika. W roku 1931 flota Sabeny liczyła 43 samoloty, z których większość stanowiły Fokkery 7b. W roku 1935 miało miejsce historycze wydarzenie dla Sabeny. 23 lutego odbył się pierwszy lot z Europy do Kongo na trasie Bruksela - Leopoldville i trwał bagatela pięć i pół dnia!!! Wydawać by się mogło, że to jakiś ponury żart, ale nadmienić warto, że w latach 20-tych pokonanie podobnej trasy samolotem trwało nawet 55 dni!!! głównie ze względu na przepisy dotyczące przelotów w przestrzeni powietrznej innego kraju, które były nieporównywalnie bardziej restrykcyjne po I wojnie światowej niż to ma miejsce na początku XXI wieku. Druga połowa lat 30 to dalszy rozwój Sabeny, głównie na liniach europejskich.

kolonialne korzenie SABENY

Źródło: http://www.congoposte.be/posteaerienne.htm

II wojna światowa oznaczała dla belgijskiego przewoźnika przerwę w lotach wewnątrzeuropejskich, lecz loty do Afryki odbywały się bez większych przeszkód. Po wojnie w 1947 roku Sabena otworzyła swoją pierwszą trasę transatlantycką do Nowego Jorku, a w owym czasie stać było na taki ruch tylko najprężniejsze linie lotnicze. W 1960, wraz z powstaniem Zairu przestało istnieć prawie 30-letnie połączenie lotnicze między Belgią a jej byłą kolonią. W roku 1961 nastąpiły rewolucyjne zmiany dla Sabeny, która między innymi pomagała uciec belgijskim kolonizatorom z afrykańskiego przyczółka. Ten rok kończy loty Belgów na wewnętrznych trasach w Kongo – serwis utrzymywany bez przerwy od 1924 roku. W miejsce Sabeny pojawia się Air Congo, przewoźnik, który opanowuje krajowy rynek. Należy jednak wspomnieć, iż 30% udziałów nowo powstałych linii należy do Sabeny.


było, minęło ... pozostał żal i złość na Szwajcarów

Źródło: http://sabena.awardspace.com/index.html

Lata 90 to czas przełomu i wielkich zmian dla Sabeny, która zmienia swoją nazwę na Sabena World Airlines oraz wprowadza nową kolorystykę i logo (biały kadłub z błekitnym napisem Sabena i biało-niebieskie logo w ksztalcie koła na granatowym stateczniku pionowym). W roku 1993 Air France kupuje pakiet mniejszościowy akcji Sabeny, a dwa lata po Francuzach Swissair nabywa 49% akcji belgijskego przewoźnika – ruch który zabije Sabenę 6 lat póżniej. Rok 2001 to rok ataku na WTC w Ameryce i rok wielkiego kryzysu dla linii lotniczych. Swissair, który w 2001 zaprzestaje lotów nie spłaca Sabenie długu w wysokości 84 milionów dolarów. Sabena natychmiast składa wniosek o prawną ochronę przed skutkami bankructwa Swissaira – ruch, który daje jej 3 tygodnie na znalezienie potrzebnego kapitału. Niestety w następstwie 11 września linie lotnicze nie są dobrymi partnerami dla banków i tak 7 października 2001 roku znika linia lotnicza z jedną z najbardziej malowniczych i egzotycznych kart w historii lotnictwa, linia z kolonialnym zapachem starej Afryki...

beauty thy name is sabena

Źródło: http://sabena.awardspace.com/index.html

beauty thy name is sabena

Źródło: http://sabena.awardspace.com/index.html

W roku 1997 miałem przywilej podróżować Sabeną z Brukseli do Cincinnati i z powrotem. Cóż... było to magiczne przeżycie. Duch kolonialnej Afryki unosił się na pokładzie nowiutkiego airbusa. Eleganckie i uśmiechnięte stewardessy serwowały drinki, a gdy Morfeusz chwycił mnie w swoje objęcia poczułem jak ktoś delikatnie okrywa mnie kocem i zasłania okno. Gdy otworzyłem oczy zobaczyłem uśmiech pięknej stewardessy. Tak, tak, Sabena to była linia z klasą, linia jakich już nie ma...

my love

Źródło: http://sabena.awardspace.com/index.html